niedziela, 17 lutego 2008

From Serbia with Love

Dzisiaj polecimy w political fiction…

Wyobraźmy sobie rok 1991 w Polsce.

1 sierpnia w kilku miastach Górnego Śląska dochodzi do zbrojnych ataków na posterunki policji, zbrojne bojówki śląskich nacjonalistów przejmują kontrolę nad kolejnymi miejscowościami, we wrześniu konstytuuje się parlament Nowej Silesi i ogłasza jej niepodległość. Do akcji wkracza Polskie (a jakże ) wojsko… W przeciągu kilku tygodni ogłoszony stan wyjątkowy zamienia się w regularną wojnę domową. Po roku działań wojennych pojawia się szansa na pokój, ogłoszono zawieszenie broni. Pokój trwał tak krótko że zwykli obywatele nawet go nie zauważyli.

Na początku 1992 r odbyło się referendum na terytorium Pomorza zachodniego, w którym zdecydowana większość głosujących opowiedziała się za powołaniem Republiki Pomorskiej. Bardzo szybko nowa republika została uznana przez wspólnotę międzynarodową za niepodległe państwo. Natychmiast wybuchły walki. Wszystkie strony konfliktu dopuszczają się zbrodni na ludności cywilnej.

Całe terytorium dawnego państwa polskiego zostało objęte embargiem ONZ obejmującym nie tylko zakup broni, ale de facto likwidującym jakąkolwiek wymianę handlową z innymi krajami… hiperinflacja osiąga poziom 350%.

Po latach walk, wojny biedy i niepokoju przychodzi czas wytchnienia i wtedy… grupa ukraińskich separatystów żąda niepodległości dla Republiki Krościenka, wojna wybucha na nowo tym razem jednak do akcji wkracza lotnictwo bombowe NATO.


To bajdurzenie wydaje się kompletną fantastyką tyle tylko, że to bajdurzenie wydarzyło się naprawdę. Tyle, że nie w Polsce, a w Jugosławii.

A co to ma wspólnego z komiksami? Ano ma. Regards from Serbia, to zbiór krótkich historii, utrzymanych w formie pamiętnika obejmujących praktycznie całe burzliwe lata 90 na Bałkanach. Aleksandar Zograf to Jugol związany przez kilka dobrych lat, czy nawet dekad z europejską alternatywą sceną komiksową. Album wydany przez Top Shelf to nie tylko komiksy, zebrano w nim bowiem mailową korespondencję Zografa z okresu wojny w Kosowie i bombardowań NATO. Chyba bardziej trafnym byłoby powiedzieć o Regards from Serbia per książka. Zatem książka, ta ksiązka przeleżała kilak miesięcy na mojej półce, bo od pierwszego kontaktu kojarzyła mi się ona z pracami Joe Sacco, którego szanuje i doceniam ale lubić nie lubię. I miło się jest czasami pomylić, bo Zograf to nie Sacco, a jego książka to nie reportaż, a zestaw myśli wrażeń refleksji, bardzo osobistych. Zero generalizowania, reporterskiego zacięcia w poszukiwaniu prawdy. Regards to prywatny raport z oblężonego miasta. Panczewo – 35 kilometrów od Belgradu. Co najciekawsze w jego historiach nie ma nawet cienia klasycznie banalnych spostrzeżeń wojennych w stylu: wojna jest zła, wszyscy są ofiarami, a niewinne dzieci płaczą w sierocińcach.

U Zografa wojna jest bardziej absurdalną niż złą, a dzieci zamiast łkać, bawią się w szkole granatami.

Dlatego jego komiksom bliżej do Satrapi niż Sacco.


Przez kilka lat obecności wojny na Bałkanach w mediach, utarł się obraz Serba, gwałciciela, oprawcy. I teraz ni z tego ni z owego komiks Jugola, Serba pokazuje tegoż oprawcę w kapciach, w ciemnym i zimnym domu, czekającego na laserowo kierowane bomby, które uderzą 100 metrów od niego niewiadomo dlaczego w zakład produkujący nie wiadomo co…