sobota, 5 stycznia 2008

Fak dad szit! Czyli wolna sobota

No właśnie mamy sobotę, a w sobotę to się robi rzeczy inne niż zwykle.
Sprząta się, zakupy robi i generalnie człowiek odcina się od tzw. codzienności.
Niektórzy nawet się myją.


I mamy sobotę.
I zamiast o komiksach będzie o czymś innym.
Bo mam już wybrany komiks roku z ameryki i wiem o czym pisać będę.
Bo czasami człowiek musi sobie ( i innym) udowodnić, że nie jest ograniczonym cymbałem, co to tylko historyjki z dymkiem czyta i ogląda.


Karmel. Wczoraj widzieliśmy. Rewelacyjne kino. Historia kilku kobiet mieszkających
w Bejrucie, których życie kręci się wokół salonu piękności. Jedna romansuje z żonatym, drugą przeraża starość, trzecia ukrywa swoją odmienna orientację… W tym filmie jest wszystko, taki mix radości, doskonałego humoru, z nutą melancholii i zadumy. Podobno to film kobiecy, dla kobiet, choć wg mnie to bardziej film o kobietach, a odbiorcą może być każdy, Fak de target! Bo to obyczaj, o życiu, o życiu proszę Pana.

Nic nie poradzę mnie takie historie wzruszają i poruszają. Kamil Ś na blogu stwierdza, że kobietom z Karmelu blisko do bohaterek Seksu w wielkim mieście i tu doszukuje się globalizacji… Tak jakby to twórcy serialu zza wielkiej wody wymyślili, wykreowali i powołali do życia kobiety, które czuja, czegoś chcą, o czymś marzą zakochują się i odkochują na przemian. Szczególnie że mówimy o serialu (skądinąd przyjemnym) gdzie plastikowe lalki, rozwodzą się nad plastikowym życiem, pełnym plastikowych problemów. Żeby nie było, w życiu nie wpadłbym na to żeby te dwa twory ze sobą porównywać...


Konstelacje David Mitchell
Wydawnictwo Literackie 2007

Po oglądaniu będzie czytanie. Jedna z trzech książek roku wg mnie oczywiście. Zdecydowanie najpierwsza. O drugiej pisałem o tutaj.

Z Mitchellem jest problem. Od kilku lat ten jeden z najciekawszych pisarzy brytyjskich próbuje swoich sił na polskim rynku i … kończy marnie. Każda z jego powieści do tej pory wydanych w Polsce kończyła w składzie tanich książek pomimo doskonałych recenzji itd. itp.

O Mitchell’u mówi się że to połączenie Haruki Murakamiego, Umberto Eco i Philipa K. Dicka’a, porównanie trafione, bo autor ten to specjalista od szkatułkowych powieści osadzonych w klimacie kultury i religii wschodu, podlane delikatnym sosem fantastyki.

Tyle porównań teraz Konstelacje, uznane przez The New York Times za jedną z ważniejszych powieści w 2006 r., tyle tylko, że to powieść zupełnie inna niż te, za które Mitchell był i jest ceniony. Ot zamiast magii i mistyki, twardy realizm, zamiast gorącego dalekiego wschodu, zimna i brutalna Wielka Brytania w okresie szalejącego Thatcheryzmu i wojny o Falklandy. To opowieść o dorastaniu, małego jąkały, który przeżywa jednocześnie wojnę (Falklandy), rozwód rodziców, przemoc w szkole i oczywiście pierwszą miłość. Pierwsze i oczywiste skojarzenie to pamiętniki Adriana Moll’a w wersji serio. Dla mnie to książkowa – brytyjska wersja Cudownych lat, czy muszę dodawać więcej?

To tyle.

Na sobotni koniec jeszcze jedna rzecz.

Serwis Jay is Games nominował obie części Covert Front w plebiscycie na grę roku w kategorii point & click.

apdejt: Oczywiście (nie) zachęcam do oddania głosy na CF!







Nieźle co?