niedziela, 30 grudnia 2007

the best of polisz komiks w 2007 r.

Na chwile przed końcem roku.

Za pięć dwunasta… no prawie bo jest 22.06

Zestawienie najlepszych polskich komiksów mijającego roku.


1. Na szybko spisane -1- 1980-1990

Txt/rys: Michał Śledziński

Wydawca: Kultura Gniewu

Niekwestionowany numer jeden. Od razu przyznam, że wielkim fanem Śledzia nie jestem, mało tego nie lubię hołubionego Osiedla Swoboda. Z NSS sprawa ma się zupełnie inaczej.

Jeżeli można mówić o głosie pokolenia w polskim komiksie, to będzie nim właśnie komiks Śledzińskiego. Dla mnie ( i podejrzewam nie tylko dla mnie) lektura NSS to podróż w nie tak odległą przeszłość, to wycieczka w czasy dzieciństwa, a pilotem tej wycieczki jest twórca niesamowicie dojrzały, operujący językiem komiksu w sposób niedostępny wielu autorom publikującym w Polsce.



2. Wszystko Źle

Txt/rys Janek Koza

Wydawca: Kultura Gniewu

Numer dwa w 2007 roku. Wybór komiksu Kozy nie jest tak oczywisty jak NSS. Bo Koza jest trudniejszy, mniej przystępny nie tak uniwersalny, ale… Wszystko Źle to przykład komiksu, który przełamuje wszelkie bariery, ramy i ciasne gorsety, w które „panowie co się na komiksach znają” (np. panowie z alei komiksu…) komiksowe medium wciskają. Koza to autor ŚWIADOMY medium, w którym tworzy. Jedna rzecz w przypadku Kozy mnie martwi… gdyby jego album wydał Timof i cisi wspólnicy, nie napisałby o nim przekrój, polscy czytelnicy komiksu gromkim chórem ogłosili by prace Jana Kozy kupą sezonu… smutne.



3. Morfołaki – Zebrane

Txt: Nikodem Skrodzki

Rys. Mateusz Skutnik

Wydawca: Timof i cisi wspólnicy

Nie, nie wybrałem Morfołaków dlatego, że nie mogłem wcisnąć tutaj Pana Blakiego. Mało tego, ja nie przepadam za scenariuszami Nikodema. Ale Morfołaki to coś więcej niż album z krótkimi formami komiksowymi, to doskonały przewodnik po komiksowym świecie Skutnika. To, z Morfołaków wywodzą się Rewolucje czy Blaki. Oczywiście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Tu jest początek komiksowej drogi Mateusza, doskonały początek.


4. Człowiek-Paroovka - 2 - Dorysuj mu wąsy

Txt/rys: Marek Lachowicz

Wydawca: Kultura Gniewu

O Paroovie już pisałem więc nie będę się powtarzał i żenująco zacytuje sam siebie:

O Jezus Maryjko co za kosmiczna jazda!!! O ile Wilq jest jedna z 5 najśmieszniejszych rzeczy na świecie to komiksy Lachowicza na pewno lądują na kolejnej pozycji. „Człowiek Paroovka” to blitzkrieg dowcipu, pancerna dywizja gangu wąsaczy absolutnie powaliła mnie na kolana. W sumie na tym można by poprzestać bo opowiadać można i owszem o tym co tam fajnego, komiksowego, tylko po co? Komiks Lachowicza ma bawić i robi to doskonale. Marek pokazał kto ma największą paroovke w polskim cartooonie.


5. Śmiercionośni

Rys. Łukasz Ryłko

Wydawca: Kultura Gniewu

Podobnie jak w przypadku Parooki znowu cytat z drobnym editem:

Łukasz Ryłko. Trzeba koniecznie to nazwisko zapamiętać bo ten człowiek jest na najlepszej drodze aby już nie długo znaleźć się w pierwszej lidze polskich komiksiarzy. Oto Ryłko porywa się na najtrudniejszą z możliwych komiksowych form- komiks niemy. Szczerze mówiąc sądziłem (wiem że to brzydko) że nie da rady, że polegnie, że da ciała i w ogóle, a tu „pacz pan jakie cuda”. Udało się autorowi Śmiercionośnych opowiedzieć kilka historii do tego spójnie je połączyć w całość, do tego stworzyć klimat melancholii, pewnego dalekiego od sztuczności smutku i zadumy. Do czego można się przyczepić to nierówność tych historii, pierwsza jest doskonale dopracowana, kolejne niestety mają się już gorzej. To nie jest mega, giga komiksowa szajba, to bardzo przyzwoity debiut, z naciskiem na debiut nie na przyzwoity, bo to dobry komiks jest.


6. Yoel - Święty Smok i Jerzy

Txt/rys: Karol Kalinowski

Wydawca: Taurus Media

Szatańska szóstka. Nisko bo niestety Yoel to duża zmarnowana szansa. Szansa na polski komiks totalnie rozrywkowy „najgłówniejszo-głównonurtowy”, main-mainstreamowy. KRL stworzył fantastyczną postać, stworzył niezły scenariusz i… trafił na wydawcę nieroba co to wydaje to co dostaje od autora nie zważając na korektę, formę i jakość wydania. Pal sześć, że ten albumik kosztuje 35 zeta, rozlatuje się po 5 minutach czytania, nieważne. Ważniejszy jest dupiane podejście wydawcy do autora, jego pracy i czytelnika. Yoel jest przykładem na starą jak świat prawdę, że edytor/redaktor to często gęsto współautor komiksu/książki. Redaktora nie było i nie wyłapał mniejszych lub większych potknięć i pomyłek w scenariuszu, o błędach leksykalno gramatycznych nie wspominając. Szkoda komiksu, mam nadzieje że to nie koniec Yoela.


7. 44 - antologia

Txt/rys: różni autorzy

Wydawca: Muzeum Powstania Warszawskiego.

Antologia jak to antologia. Czasem słońce czasem deszcz czyli raz lepiej raz gorzej. Znalazła się w tym zestawieniu z jednego bardzo ważnego powodu. Powodem tym jest Grzegorz Janusz i jego komiksy. I znowu cytat ze mnie samego:

Komiksy Janusza maja w sobie to wszystko co wg mnie komiks tyczący się historii powinien mieć. Nie traktuje tematu historycznego z kronikarskim zadęciem, przysłowiową szyszka w dupie a’la komiksy Zin Zinu. W jego scenariuszach widać, że temat nie jest tylko pretekstem do zrobienia komiksu, Janusz traktuje komiks jako wypowiedź w danej sprawie. Ten scenarzysta nie przedstawia epizodów z powstania, on mówi o PW bardzo osobiście. Kolejną rzeczą jest totalna POLSKOŚĆ scenariuszy Janusza. On żongluje motywami niezrozumiałymi dla innego niż polski czytelnika, robi to w taki sposób że jego opowieści nabierają bardzo intymnego dla nas polaków charakteru.
Jego prace są okraszone duża dawką metafory, delikatnej poezji, a jednocześnie pozbawione patosu, zmuszając nie tylko do refleksji nad PW, ale przede wszystkim zmuszają one do MYŚLENIA o powstaniu.


8. Pierwsza brygada -1- Warszawski pacjent

Txt: Tobiasz Piatkowski i Krzysztof Janicz

Rys: Janusz Wyrzykowski

Wydawca: Kultura Gniewu

Pierwsza ważna rzecz: Pierwsza Brygada to fenomenalny komiks czysto rozrywkowy, główny nurt we francuskim stylu.

Ha! To dlaczego tak nisko? Czemu dopiero ósemka na liście? Z kilku powodów.

Po pierwsze: Pamiętam jak w momencie startu Ligi Niezwykłych Dżentelmenów na forum Wrak.pl pojawił się temat, o tym kogo widzielibyśmy w polskiej wersji Ligi i niestety była to wypisz wymaluj obsada Pierwszej Brygady… Dołóżmy do tego bezpośrednie skojarzenia z komiksem Moore’a i (przynajmniej dla mnie) pewien czar pryska…

Po drugie: Pierwsza Brygada to komiks arcy polski i to niestety wada jest… bo Brygada jest absolutnie nie przetłumaczalna, nie zrozumiała dla czytelnika nie-polaka. No i co z tego? Niby nic, ale zarówno scenariusz jak i warstwa graficzna, w skrócie potencjał autorów, wykracza poza granice tego małego „jednotysięcznonakładowego” kraju.

Może się mylę…

Kolejne tomy Brygady pokażą.



To tyle.

Wszystkiego dobrego.