środa, 19 grudnia 2007

Dick Laurent is dead

No nie Dick Laurent.

A Andrew Arnold.

I nie Dead.

A koniec the fakin end of TIME.comix by Andrew D. Arnold.

Dla mnie to gigantyczny nius. Chociaż już stary ale cóż, wstyd się przyznać od dawna tam nie zaglądałem. Dla mnie Arnold to gość. Większość jego opinii o komiksach pokrywała się z moimi skromnymi zapatrywaniami, a komiksy przez niego opisywane o których nie wiedziałem nic lub prawie nic lądowały szybko na mojej półce.

Arnold nie prowadził normalnego bloga, miał za plecami Time.

A teraz już nie ma.

I dupa.

Chciałem wrzucić niusa na forum gildii ale zrejterowałem po smutnej konstatacji, że musiałbym konkurować z mega niusami o tym kto został rednaczem magazynu dla dwunastolatków albo co gorsza o tym dlaczego Trust ssie (tu mała dygresja gdzieś tam kiedyś jak usłyszałem o projekcie Wojewódzko-Figurskim napisałem co o tym myślę miało wylądować na blogu ale zniknęło w czeluściach któregoś z kompufff – został tylko niedwuznaczny tytuł notki: Za dychu w papu!).

Ale jeśli już o blogach.

Komiksowych blogów w świecie jest od groma.

I oprócz zerkania na comicsworthreading i blogu fantagraphics chyba niczego nie śledzę – co prowadzi do kuriozalnych sytuacji zamawiania komiksów na tzw. pałę, można się nieźle przejechać, niestety.

Czytam za to blogi polskie i jak to pisanie na forum stało się synonimem mega wiochy jak pisał Maciej P. tak życie/dyskusje komiksowe przeniosły się na blogi.

I tak turu na swoim blogu pokazuje kto ma większego w zwarciu turu vs „czytelnicy z alei” i nie tylko bo Marek uprawia fajną publicystykę komiksową. Maciej P nawet się wziął za pisanie recenzji nie tylko komiksowych. Mało tego nie dość że rysuje konie i ich plecy to twierdzi ze jest fajnie, komiksowo fajnie. A Kamil Ś. pisze o wszystkim w sumie, ostatnio o antologii „Niewinne dzieci” – faktycznie te dzieci nie były niczemu winne, a jednak B. Kurc wziął i się nad nimi był popastwił. Śmieszno i Stranszo zarazem.

Na innych blogach nic się nie dzieje, szczególni nic na innych niż turururu blogach belowradars. Może to czas żeby się ostatecznie usamodzielnić pod własnym adresem?